Zaznacz stronę

Konieczność pozostania w domu i prowadzenia zajęć online spadła na wielu nauczycieli bardzo nieoczekiwanie. Może to być trudne doświadczenie. Budzić obawy i być źródłem frustracji. Dlatego postanowiłam napisać parę słów do tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze zdalnym nauczaniem. Zawsze myślałam, że ludzie przeniosą dużą część edukacji do sieci nie, dlatego, że zmuszą ich do tego okoliczności, ale dlatego, że tak jest wygodniej.

 Moja przygoda z nauczaniem online rozpoczęła się ponad 15 lat temu od kursu dla nauczycieli. Byłam wówczas uczestnikiem. Logowaliśmy się na platformę, na której pojawiały się materiały oraz testy do rozwiązania. Ja byłam zachwycona tą forma pracy. Nigdzie nie musiałam jeździć, mogłam uczyć się w najbardziej dogodnym dla mnie terminie. Oczywiście kontakt z prowadzącymi był ograniczony do wymiany wiadomości a materiały to były głównie pliki zawierające tekst i rysunki.  Lata mijają i technika rozwija się. W tej chwili mamy dużo większe możliwości, ale i więcej błędów możemy popełnić, jako nauczyciel.  Jak się ich ustrzec?

Po pierwsze pamiętajcie, że lekcja online to zwykła lekcja.
Musi mieć cel, który chcemy osiągnąć. Przygotowując się do niej, musimy uwzględnić sposób komunikacji (o tym będzie później), ale nie możemy stracić z oczu tego, co chcemy osiągnąć. Co nasz uczeń ma znać, umieć, wiedzieć po naszej lekcji.

 Po drugie nie przesadzajmy z „wodotryskami”. To ze w Internecie są dostępne strony pozwalające na zrobienie quizu, karty pracy, gry, krzyżówki i innych atrakcji wspomagających proces uczenia i nauczania, nie oznacza to ze trzeba wszystkich użyć na jednej lekcji. Jeśli normalnie pracujesz z podręcznikiem, nie rezygnuj z tego. Uczeń ma książkę i może z niej korzystać w domu. Oboje będziecie mieli poczucie ciągłości tego, co robicie. A dodatkowo ty będziesz się czuć bezpiecznie na znanym Ci gruncie.

Po trzecie weź pod uwagę, ze podczas lekcji online czy nauczania zdalnego nie masz możliwości zobaczenia jak pracuje twoja grupa. Odzew od jednej czy dwóch osób nie oznacza, że wszyscy zrozumieli lub już skończyli wykonywać zadanie. To chyba najtrudniejszy moment dla nauczyciela, który zaczyna uczyć inaczej niż w realu. Dlatego bezpiecznej jest dać więcej czasu, niż za mało. Bardzo częstym błędem jest zarzucanie uczniów dużą ilością
informacji i zadań. Jeśli zastanawiacie się czy wybrana przez was ilość materiału jest wystarczająca to odpowiedzcie sobie na pytanie: ile zrobiłbym /
zrobiłabym na normalnej lekcji? W nauczaniu zdalnym lepiej dać trochę mniej i później dołożyć, jeśli się okaże, że wszyscy nadążają niż przytłoczyć uczniów ilością pracy.

 Po czwarte jak sprawdzić, co uczniowie zrobili? Jest wiele możliwości, aby to zrobić. Można poprosić o napisanie odpowiedzi na pytania i przesłanie ich za pomocą np. e-maila lub dziennika elektronicznego.  Można skorzystać z dysku wirtualnego i poprosić uczniów o umieszczanie tam swoich prac. Lub jednego z programów do zarządzania projektami (np. trello). Kolejny sposób na sprawdzenie wiedzy to test przygotowany np. w google form. W zależności od przedmiotu i potrzeby można umieścić tam pytania zamknięte i otwarte. Można udostępnić link do testu poprosić o rozwiązanie w określonym czasie, a później wyłączyć możliwość udzielania odpowiedzi. Jeśli uczycie przedmiotu, który pozwala na stworzenie pracy projektowej to też będzie forma sprawdzenia wiadomości i umiejętności. Projekt może być indywidualny lub grupowy.

 Po piąte wybierz najlepsze dla siebie i uczniów medium komunikacji. Jeśli nie ma potrzeby bezpośredniej rozmowy możecie komunikować się przez e-mail, dziennik elektroniczny, wcześniej wspomniane trello, Messengera itp. Jeśli chcesz, aby uczniowie zobaczyli cię i usłyszeli to, co do nich mówisz możesz nagrać film, umieścić go np. na dysku wirtualnym i udostępnić uczniom. Natomiast jeżeli chcesz mieć namiastkę pracy w klasie skorzystaj z jednego z programów pozwalających na spotkania na żywo. Wybór jest bardzo duży: clickmeeting, livewebinar, zoom, office365 i wiele innych. Najlepiej, jeśli szkoła zdecyduje się na jedną platformę komunikacji. Łatwiej to później uczniowi ogarnąć. Nie będzie się zastanawiał, z którym nauczycielem gdzie ma lekcje. Można również korzystać z form mieszanych. Przesyłać materiały w formie plików tekstowych, dźwiękowych, filmów a raz w tygodniu spotykać się na wideo konferencji, aby wyjaśnić to, co było trudne lub niezrozumiałe w przesłanym materiale. Macie wówczas możliwość porozmawiania ze swoimi uczniami, odpowiedzenia na pytania, zachęcenia ich do dalszej pracy. To również czas na pochwały.

 Po szóste nie zapominaj o motywacji. Tutaj jeszcze bardziej niż w realu jest ona ważna, zarówno dla ucznia jak i dla nauczyciela.

 Po siódme – sprzęt. Najprawdopodobniej macie do dyspozycji tylko komputer. To wystarczy, aby zacząć pracę. Jeśli masz dodatkowo kamerę to  dobrze.  Jednak z doświadczenia wiem, że jeżeli dużo pisało się podczas lekcji na tablicy, to przydaje się tablet graficzny. Nie proponuję, aby od razu kupować go sobie. Jeśli nie będziecie w przyszłości chcieli pracować w sieci to będzie on zbędnym wydatkiem. Jeśli jednak spodoba wam się taka praca przyznam, że tablet ją bardzo usprawnia. A dla mnie to dodatkowo świetna zabawka, którą wykorzystuje np. do rysowania. A i jeszcze jedno – sprzęt czasem zawodzi, Internet przerywa, plik nie chce się uruchomić – zdarza się. Podchodźcie do tego ze spokojem. Większość osób się teraz uczy i wpadki będą się zdarzały. Niech was to nie zniechęca.  Wszystko jest trudne nim stanie się łatwe. Dlatego trzeba zacząć, uczyć się na błędach innych, aby nie popełniać ich niepotrzebnie. To ważne szczególnie teraz, gdy sytuacja zmusza nas do zmiany formy pracy. I nie bójcie się pytać o radę tych, którzy w sieci są od dawna i popełnili już wiele swoich błędów. A teraz wiedzą, co robić żeby lekcja było dobra, efektywna i satysfakcjonująca dla ucznia i  nauczyciela.

Życzę wam stabilnego łącza i szerokich zasięgów. Niech nauczanie online będzie dla Was wspaniałą przygodą.