Zaznacz stronę

Jak chyba każde dziecko lubiłam rysować i tworzyć. Niestety w wieku 7 lat poszłam do szkoły i tam dowiedziałam się, że nie umiem rysować. Powtarzano mi to przez 8 lat szkoły podstawowej i ja w to uwierzyłam. Później już nawet nie próbowałam rysowania. Pierwsze oznaki zmiany pojawiły się, gdy jako dorosła osoba zaczęłam interesować się technikami uczenia i nauczania. Zachwyciłam się mapami myśli. Na początku było w nich mało rysunków, ale pojawił się kolor i inne rozmieszczenie treści. A to była już duża zmiana w stosunku do tradycyjnych notatek. Ale prawdziwa rewolucja zdarzyła się dwa lata temu. Właśnie byłam w ciąży i siedziałam na zwolnieniu lekarskim. Jako osoba, która nie umie siedzieć i nic nie robić szukałam jakiegoś zajęcia na czas przymusowego „nic nie robienia”. Może jakaś książka do poczytania, może jakiś kurs on-line a może znajdę jakiś ciekawy wzór do wykorzystania podczas dziergania. Siadłam do komputera. Przeglądam Facebooka, Instagram i nagle woow! Trafiłam na dwie ciekawe osoby. Obie miały na imię tak samo jak ja. I pojawia się w głowie pierwsza myśl „Czy żeby rysować wystarczy mieć na imię Agata 😉 ?” . Myśl była śmieszna, ale nie dawała spokoju. Może warto spróbować? Przecież nie mam nic do stracenia. I tak zaczęła się moja przygoda z rysowaniem, w której towarzyszyły mi dwie wspaniałe kobiety Agata Jakuszko i Agata Baj.

Akademię sketchnotingu Agaty Jakuszko ukończyłam zimą 2017 roku a webinaria SuperbelfrzyNocą prowadzone przez Agaty Baj stały się, co miesięcznym obowiązkowym punktem. Na nowo odkryłam rysowanie i radość płynącą z niego.

Ponieważ chwilowo byłam wyłączona z czynnej pracy, odpadało przygotowywanie materiałów dla moich uczniów. Skupiłam się na synu, który kończył właśnie 6 klasę. Na pierwszy ogień poszedł język polski i omawiana właśnie lektura. Temat nie był mi bliski, bo z wykształcenia jestem matematykiem. Powstały pierwsze notatki dotyczące książki Edmunda Niziurskiego „Sposób na Alcybiadesa”

Plan książki Sposób na Alcybiadesa

Na początek była to tylko moja praca, ale już przy kolejnej książce syn włączył się do pracy twórczej.

Tym razem rysowaliśmy książkę Alfreda Szklarskiego „Tomek w krainie kangurów”. Staś narysował mapę myśli.

mapa myśli

I uczestniczył w tworzeniu sketchnotek dotyczących różnych zagadnień z książki.

sketchnotka   bohaterowie

bohaterowie

Ale najfajniejszym podsumowaniem naszej pracy, było wygranie konkursu na jednym z portali, który sprzedaje ebooki. Teraz już dokładnie nie pamiętam, ale trzeba było opisać jak czyta się książkę z dzieckiem. Wysłałam, więc taką pracę:

praca konkursowa

I wygrałam czytnik 😀

Od tego czasu coraz pewniej czuję się podczas rysowania. Nadal ćwiczę na materiale szkolnym mojego syna, ale wykorzystuję również rysunek w pracy zawodowej. Uczę także innych jak rysunkowe notatki mogą pomóc w nauce i zapamiętywaniu. Mam wrażenie, że na nowo odkrywam uroki rysowania. Moje biurko pełne jest mazaków, markerów, kredek, cienkopisów i ołówków. W pokoju pełno jest kartek ksero, papierów w rolkach i bloków rysunkowych. Na komputerze pojawiły się programy graficzne oraz tablet graficzny. Teraz, jako osoba dorosła i pewna swojego zdania nie daję się już przekonać, ze nie umiem rysować lub, że ten rodzaj notowania jest niedobry. Teraz to ja przekonuję innych, że potrafią rysować oraz, że notatki linearne są nieefektywne. A już tony kserówek, którymi jesteśmy zarzucani podczas różnych zajęć i do których nigdy nie zaglądamy, są tylko marnotrawstwem papieru. Można by go przecież wykorzystać bardziej efektywnie i efektownie – tworząc notatkę wizualną.

I takiego właśnie kreatywnego i efektywnego wykorzystania papieru życzę wszystkim 😀